Piraci (Spółka Akcyjna)

Piractwo zawsze przynosiło korzyści. Historia piractwa nie ogranicza się jednak do łupienia przepływających statków i zakopywania skrabu na bezludnych wyspach. To także fascynujące dzieje ludzi, którzy w poszukiwaniu bogactwa stworzyli własny świat rządzący się swoimi prawami – prawami, które mają niewiele wspólnego z tym, co ukazują hollywoodzkie filmy.

Złoty wiek piractwa drugiej połowy XVII i początku XVIII stulecia mógłby się stać niewyczerpaną kopalnią niesamowitych opowieści i zdarzeń, których jedyną wadą jest to, że nie do końca pasują do ukształtowanego przez hollywood schematu pirackiej przygody. Bo czyż można sobie wyobrazić piratów bez zakopanego skarbu i tajemnych map? A jednak: prawdziwi piraci skarbu nie zakopywali. Byli zbyt rozrzutni, by cokolwiek zakopywać na później. I zbyt świadomi, że w ich życiu pojęcie „później” jest więcej niż ulotne.

Hanging_of_William_Kidd
Ciało Williama Kidda przez 20 lat wisiało w klatce nad Tamizą, by odstraszać innych śmiałków, którzy chcieliby przejść na stronę piratów.

Zdarzył się wszakże jeden wyjątek: skarb zakopał kapitan William Kidd. Ale Kidd był przypadkiem szczególnym. Sam zresztą nie czuł się piratem, mimo iż do legendy przeszedł jako ucieleśnienie zuchwałości i bezwzględności piractwa. Jego zwłoki – zalane smołą i wiszące w klatce nad Tamizą – przez 20 lat odstraszały śmiałków szukających szczęścia w łupieszczych wyprawach. Ale zanim stał się synonimem łotra i złodzieja, “wielce umiłowany kapitan” Kidd był przyjacielem nowojorskiej socjety z kontaktami na dworze królewskim i zaufanym lorda Bellomonta, gubernatora Nowego Jorku. To właśnie Bellomont i jego możni sprzymierzeńcy wciągnęli Kidda w osobliwy i przewrotny plan: miał wyruszyć na wyprawę, której celem było zniszczenie piractwa. Może nie całego, ale przynajmniej części. Oficjalnie była to prywatna inicjatywa Kidda, więc nikt poza nim nie ponosił za nią odpowiedzialności. Można też było na niej zarobić odbierając piratom ich łupy (tu już chętnych do podziału było znacznie więcej). Wyprawa dawała też sposobność do zaatakowania (przy okazji) statków francuskich, a nic tak nie cieszyło króla, jak uprzykrzenie życia Francuzom.

Feralna podróż Kidda zaczęła się w 1696 roku i od początku była pasmem niepowodzeń. Dość powiedzieć, że w ciągu kilku pierwszych miesięcy rejsu, Kiddowi udało się obrazić dwóch wysoko postawionych kapitanów królewskiej marynarki, zantagonizować własną załogę i… nie spotkać ani jednego pirackiego statku, nie wspominając już o Francuzach. Zdesperowany Kidd zaczął powoli tracić rezon. W akcie desperacji złupił dwa statki handlowe sprzymierzone z Anglią. Były to czyny, mówiąc delikatnie, niezgodne z pierwotnym kontraktem. Nietrudno więc zrozumieć, że poplecznicy Kidda czuli się rozgoryczeni. Kidd wierzył, że uda mu się jakoś sprawę załagodzić i lord Bellomont go poprze. Na wszelki wypadek zakopał jednak część swojego łupu na wyspie Gardiners. Ostatecznie nikt kapitana nie poparł i Kidd został w 1701 roku skazany na śmierć.

Kidd padł w pewnym sensie ofiarą swojej własnej załogi, znużonej bezowocnym rejsem. Gdy nawinęły się obładowane dobrami statki handlowe, załoga przegłosowała kapitana, co pozostawało w zgodzie ze świętymi zasadami pirackiej demokracji. Albowiem, jak to wyraził Daniel Defoe, piraci pozwalali kapitanowi “być kapitanem tylko pod warunkiem, że sami mogli być kapitanami ponad nim”. Bezwględna demokracja była jedną z najbardziej charakterystycznych zasad postępowania wypracowanych przez siedemnastowiecznych piratów. Rozciągała się zresztą i poza statki – zawsze tam, gdzie piratom udało się zagarnąć dla siebie kawałek lądu. Historyk Frank Sherry pisze wręcz, że

“na przełomie XVII i XVIII wieku istniała tylko jedna prawdziwa demokracja na świecie: była nią piracka republika na Madagaskarze”.

Ekonomista Peter T. Leeson porównuje natomiast pirackie statki do spółek akcyjnych, których udziałowcy byli jednocześnie jej pracownikami. Powodzenie operacji leżało w interesie wszystkich osób na pokładzie. System demokratyczny gwarantował więc, że każdy członek załogi w pełni zaangażuje się w swoją pracę, a łup zostanie podzielony sprawiedliwie.

Autokratyczny, pełen charyzmy, bezwzględny kapitan ze stuprocentowo oddaną załogą zdarzał się bardzo rzadko. Rzadziej niż by sobie tego życzyli sami piraci. Kapitan przejmował bowiem niepodzielną władzę nad załogą podczas walki i pościgu za ofiarą. A wówczas powinien wykazać się męstwem, mądrością, wiedzą i “kuloodpornością”. Nie wszyscy potrafili uczynić zadość tym wymaganiom. Zdarzyło się, że pewna załoga zmieniała kapitana aż trzynaście razy podczas jednego rejsu, zanim wybrała takiego, który do tej funkcji się nadawał. A dodać należy, że bycie kapitanem nie przynosiło ani wielkiego bogactwa (rzadko kapitan dostawał więcej niż dwukrotność działki zwykłego marynarza), ani szczególnej wygody (kabiną musiał się dzielić z innymi), natomiast konsekwencja utraty dowodzenia mogła być bardzo przykra. Słynny Edward England po stracie dowództwa został żebrakiem i zmarł jako nędzarz. Jeszcze gorszy los spotkał kapitana Moody’ego, którego załoga porzuciła w otwartej łodzi na środku oceanu i “nigdy więcej o nim nie słyszano”.

Cap'nRobertsEngland2LG
Edward England (jeszcze jako kapitan). Źródło

Mit i wizerunek pirata, jaki pielęgnuje kultura popularna, jest w znacznej mierze tworem wyobraźni jednego człowieka – szkockiego pisarza Roberta L. Stevensona, autora “Wyspy skarbów” (1883). Podobno Stevenson nie umieścił w tekście żadnych postaci kobiecych na wyraźną prośbę swojego młodego pasierba. Ale faktem też jest, że napędzana testosteronem piracka brać bezwzględnie przestrzegała zakazu wprowadzania kobiet na pokłady statków. Zdarzały się wszakże wyjątki i znane są nazwiska czterech kobiet, które brały aktywny udział w pirackim życiu. Jedna z nich – Anne Bonny – była piękną młodą Irlandką o nieokiełznanym temperamencie, która uciekłszy od swojego męża związała się ze słynnym Calico Jackiem. Stała się jego kochanką, a wkrótce i wspólniczką. Na statku uchodziła za chłopca, ale walczyła jak najprawdziwszy mężczyzna. Pewnego dnia ekipa Calico zaatakowała i obrabowała holenderski statek handlowy. Zwerbowali przy okazji spośród holenderskich marynarzy kilku młodych mężczyzn do własnej załogi. Znalazł się wśród nich pewien przystojny młodzieniec, który z miejsca przyciągnął uwagę Anne Bonny. Okazało się jednak, że pod przebraniem chłopca także kryła się kobieta. Mary Read urodziła się około 1693 roku, co było o tyle niefortunne, że mąż jej matki od wielu miesięcy przebywał akurat w morzu. Matka postanowiła więc zataić fakt istnienia małej dziewczynki przebierając ją za jej starszego o rok braciszka, który zmarł w niemowlęctwie. Mary wychowała się jako chłopiec, służyła na angielskim okręcie wojennym, a z czasem wstąpiła do armii. Po wielu perypetiach i przygodach trafiła na holenderski statek handlowy, którego rejs niespodziewanie przerwał atak Calico Jacka i jego wspólniczki, Anne Bonny.

General_History_of_the_Pyrates_-_Ann_Bonny_and_Mary_Read
Anne Bony (z lewej) i Mary Read. Źródło

Mary i Anne stały się przyjaciółkami, razem dzieliły czas na pokładzie, razem walczyły (wybornie, jak twierdzą kronikarze) i razem zostały skazane na śmierć w 1720 roku. Obie też uniknęły stryczka powołując się na swoje brzuchy: angielskie prawo zabraniało zabijać nienarodzone dzieci. Mary zmarła jednak kilka miesięcy później w więzieniu. Anne udało się z więzienia wyjść, ale historia milczy o jej dalszych losach. Mówi się, że żyła długo i szczęśliwie w Ameryce Północnej.

Piractwo nie ograniczało się rzecz jasna do krótkiej epoki między 1650 a 1725 rokiem. Jest tak stare, jak stare jest żeglarstwo. Było utrapieniem w czasach rzymskich, w średniowieczu, w XIX wieku. Gdy nie łupili towarów, piraci porywali ludzi i sprzedawali dla okupu bądź jako niewolników. Piractwo kwitnie i dziś, głównie w Somalii, gdzie nawet szpitale i szkoły finansowane są z okupu za statki i załogi porywane przez piratów. W miejscowości Haradheere powstała nawet giełda, na której można inwestować w pirackie załogi. Sahra Ibrahim, 22-letnia rozwódka tłumaczyła reporterowi „Financial Post”, że dzięki zainwestowaniu napędzanego rakietą granatu (który dostała od byłego męża w ramach alimentów) zarobiła na “giełdzie” 75 tys. dolarów w 38 dni.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s