Terapeutyczna moc wibratora

Jak to się stało, że jedna z najbardziej niepokojących chorób XIX wieku odeszła w niepamięć? Czy histeria zniknęła? A może nigdy takiej choroby nie było? 

Szpitale psychiatryczne i gabinety specjalistów zapełnione były przez kobiety cierpiące na trudną do zdiagnozowania i jeszcze trudniejszą do wyleczenia przypadłość. Jej objawy mogły przybierać rozmaitą postać – od omdleń, zawrotów głowy i niestrawności, aż po gwałtowne ataki przypominające padaczkę. Mimo różnorodności objawów, znakomita większość lekarzy przyczyn histerii upatrywała w kobiecych narządach rodnych.

Takie skojarzenie sugerowała już sama nazwa (wprowadzona przez Hipokratesa): histeria, to po grecku “choroba łona”. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że to niekoniecznie musiało oznaczać przypadłość ściśle ginekologiczną, ponieważ zgodnie z tradycyjnym dogmatem – obowiązującym przynajmniej do połowy XIX wieku – istota kobiecości sprowadza się niemal wyłącznie do funkcji rozrodczej. Kobiety – dowodzili dawni lekarze – są inne. Mają inną konstrukcję biologiczną, składa się innych elementów, ich organizmy działają inaczej. Krótko mówiąc – kobiety są zasadniczo dwunożnymi macicami. Narządy rozrodcze uważano za najważniejszy układ ciała kobiety, nie tylko w wymiarze społecznym, ale także biologicznym. Hipokrates pisał, że “wszystkie choroby kobiet biorą się z łona”. Platon postrzegał łono jako żywe, żarłoczne, drapieżne i nieprzewidywalne zwierzę, któremu w pełni poddana jest kobieta. Stąd jej zmienność nastrojów i jej wielka niedoskonałość.

W 1828 roku wpływowy brytyjski lekarz George Man Burrows dowodził, że “czynności mózgu kobiety są tak ściśle powiązane z jej układem rozrodczym, że jakakolwiek zmiana w tym ostatnim musi niechybnie wpływać na to pierwsze”. W skrócie więc, różnice między kobietami a mężczyznami sprowadzały się do tego: mężczyźni myślą, kobiety odczuwają. Mózg mężczyzny służy głównie do procesów logicznych, mózg kobiety zaś – który uważano za mniejszy i mniej wydajny od męskiego – większość swojej mocy poświęca na obsługę odruchów bezwarunkowych i na zarządzanie skomplikowanym systemem rozrodczym. O ile mężczyzną kieruje racjonalny mózg, o tyle kobietą włada podatna na zmiany fizjologiczne macica i powiązane z nią narządy. A co za tym idzie – jej popęd seksualny. Cywilizacja europejska kładła jednak nacisk na to, by popęd seksualny kobiet tłumić.

Czy zatem histeria była formą “ucieczki w chorobę”, psychosomatyczną reakcją na społeczny gorset, w jakim kobietom przyszło żyć? Większość badaczy uważa, że taki mechanizm musiał zachodzić, aczkolwiek być może również i inne czynniki odegrały w dziejach choroby pewną rolę. Nie ulega wątpliwości, że pod pojęciem histerii skrywały się rozmaite schorzenia, które dzisiaj określamy innymi nazwami, jak hipochondria, czy anoreksja, histeria zaś – czymkolwiek nie była – odpowiedzialna była tylko za część przypadków. Niebagatelną rolę odgrywała także swoista moda na histerię – zwłaszcza w Anglii XVIII wieku i Ameryce następnego stulecia. Uważano bowiem, że to przypadłość kobiet z wyższych sfer, jednostek ponadprzeciętnie wrażliwych.

Histeryczny paroksyzm

Skoro źródeł histerii upatrywano w kobiecych narządach rozrodczych, to stosownie i tam próbowano kierować czynności terapeutyczne. Słynny siedemnastowieczny lekarz holenderski Pieter van Foreest pisał, że w przypadku “duszenia matki” (tak nazywał histerię), należy “poprosić położną, aby masowała genitalia [pacjentki] palcem nasmarowanym olejem liliowym z dodatkiem szafranu i korzenia muszkatołowca. W ten sposób dotknięta schorzeniem kobieta może być podniecona aż do paroksyzmu. To rodzaj stymulacji zalecany między innymi przez Galena i Awicennę, szczególnie wobec wdów, kobiet cnotliwych i zakonnic… Raczej nie należy metody tej stosować u kobiet młodych lub zamężnych, dla których lepszym remedium będzie odbycie stosunku z mężęm”. Biorąc pod uwagę sławę van Foreesta i autorytety, na które się powoływał, jego zalecenia z pewnością były stosowane. Zresztą świadectw i tekstów medycznych mówiących o tym, że masaż łechtaczki łagodzi objawy histerii zachowało się dość dużo, by mniemać, że metoda zyskała popularność. Co ciekawe, uznawano ją – w odróżnieniu od masturbacji – za moralnie obojętną, co wynikało z błędnych wyobrażeń na temat kobiecej seksualności. Uznawano, że kobieta orgazm przeżywać może tylko podczas stosunku z mężczyzną, natomiast masaż łechtaczki nie miał podtekstu jednoznacznie seksualnego. Tę męską w istocie perspektywę uzasadniano tym (zwłaszcza w XIXw.), że kobieta tak naprawdę nie odczuwa popędu seksualnego, a jedynie pragnienie macierzyństwa. Im bardziej jednak odmawiano kobietom prawa do czerpania z seksu radości, tym bardziej ich stłumione pragnienia dawały o sobie znać, co znajdowało swoje odbicie we wzroście popularności lekarzy zajmujących się histerią.

8d6455a8488ae2c631811411814ec37b

Niektórzy stymulowali łechtaczkę, aż do “histerycznego paroksyzmu”, inni poszukiwali rozwiązań alternatywnych i bardziej trwałych. Na przykład znany i szanowany angielski lekarz Baker Brown uznał (w latach 50 XIX wieku), że prawdziwą przyczyną histerii (jak i większości innych zaburzeń psychicznych) jest masturbacja. Zaproponował więc drastyczną metodę polegającą na usuwaniu łechtaczki. Jego zdaniem drastyczność ta była o tyle uzasadniona, że nawyk masturbacji mógł w skrajnych przypadkach prowadzić do śmierci. Inny lekarz, niejaki Robert Battey z Georgii, postulował usuwanie jajników, co wszelako spotkało się z protestem uczonych argumentujących, że zastosowanie tak okrutnych środków “zniszczyłoby wszystko, co sprawia, że życie kobiety ma jakąkolwiek wartość”. Silas W. Mitchell z kolei zalecał kurację polegającą na przymusowym, długotrwałym odpoczynku (zabronione było wstawanie z łóżka, czytanie, pisanie) połączonym z wysokokaloryczną i bogatą w tłuszcze dietą (metody tej doświadczyła między innymi Virginia Woolf).

Napoleon neuroz

Trudno się zatem dziwić, że spośród dostępnych metod terapeutycznych, kobiety wybierały masaż łechtaczki. Lekarze zaś coraz żywiej zaczęli jednak poszukiwać sposobu na mechanizację tej czasochłonnej i wyczerpującej czynności. Testowano bicze wodne, fontanny, bidety, ale z nadzieją spoglądano także w kierunku nowych technologii – maszyny parowej i elektryczności. Ostatecznie, na początku lat 80 XIX wieku przyjął się patent elektromechanicznego wibratora pomysłu angielskiego lekarza Josepha Mortimera Granville’a.

Wibrator z 1891 r. (źródło)
Wibrator z 1891 r. (źródło)

Wynalazek wibratora nie sprawił, że histeria znieknęła od razu z podręczników medycyny. Do tego potrzebne były głębokie przemiany społeczne i obyczajowe początku XX wieku oraz postęp w rozumieniu ludzkiej seksualności. W latach 80 XIX stulecia histeria zdążyła jeszcze przeżyć swój najsilniejszy paroksyzm, gdy zajął się nią najwybitniejszy neurolog swoich czasów, paryski lekarz Jean Martin Charcot (zm. 1893), zwany “Napoleonem neuroz”. Charcot obalał mity: głosił, że histeria nie jest schorzeniem wyłącznie wyższych sfer, że nie tylko kobiety na nią chorują. Przekonywał wreszcie, że jej objawy da się usystematyzować. Co wtorek organizował w szpitalu la Salpêtrière specjalne pokazy podczas których chore kobiety doznawały histerycznych ataków – całkowicie zgodnych z opisami Charcota. Lekarz przyznawał wprawdzie, że pacjentki wprowadzano uprzednio w stan hipnozy, ale argumentował, że ich podatność na perswazję wynika właśnie z ich choroby. Jednak dopiero po śmierci apodyktycznego i wpływowego lekarza, jego asystenci wyjawili prawdę: pokazy były w znacznej mierze wyreżyserowane.

Na początku XX wieku lekarze zajmowali się jeszcze sporadycznie histerią. Robił to na przykład Zygmunt Freud w ramach swojej praktyki, co przyczyniło się w znacznej mierze do opracowania przez niego koncepcji podświadomości, przede wszystkim zaś do uznania seksualności za podstawowy popęd kierujący naszą egzystencją.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Terapeutyczna moc wibratora

  1. „Dwunożne macice” – moja wyobraźnia szybko to podłapała i dzisiaj będę widziała same macice odziane w płaszcze Burberry, z yorkami etc. :D masturbacja swoją drogą, a jest jeszcze powiedzenie – „Baba bez bolca dostaje pie*dolca”… ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s