Ręka w służbie wyobraźni

Amerykański pisarz John Cheever uważał, że najlepszym sposobem na poprawę koncentracji w pracy jest masturbacja. Twierdził również, że stan pobudzenia erotycznego wybitnie wyostrza wzrok.

Pisarz dostrzegał wyraźną korelację pomiędzy podnietą seksualną a ostrością widzenia: „Ze sztywnym kutasem mogę przeczytać nawet małe literki w modlitewniku, podczas gdy ze zwiotczałym ledwie widzę nagłówki gazet”. Choć erotyczno-optyczna teza Cheevera nie została nigdy potwierdzona naukowo, to nadmienić trzeba, że pisarze nie tak znowu rzadko opisują swoje doświadczenia masturbacyjne. Flaubert, który z masturbacji zrezygnował w 1844 roku w wieku 22 lat, wrócił do tej praktyki cztery lata później w obliczu niemocy twórczej, jaka go zmogła podczas pracy nad „Kuszeniem świętego Antoniego”.

Dziś sikałem przez całe popołudnie – pisał w liście do bliskiego przyjaciela. – Wczoraj z czystej frustracji zwaliłem sobie konia, czując tę samą beznadzieję, która doprowadzała mnie do masturbacji w szkole, gdy siedziałem w kozie. Wytrysk powalał mi spodnie, co mnie rozśmieszyło.

800px-Egon_Schiele_073
Egon Schiele, Autoportret podczas masturbacji (1911)

Masturbację towarzyszącą procesowi twórczemu praktykował także Honoré de Balzac. O ile jednak u Flauberta wiązała się ona z poczuciem pustki i frustracji, o tyle Balzac traktował ją jak stymulant podobny do kawy. Autor „Komedii ludzkiej” dbał wszelako o to, by doprowadzić się jedynie do granicy orgazmu i trwać w tym stanie jak najdłużej, lecz nigdy tej bariery nie przekraczać. To wiązało się z jego wiarą w dość popularny w tamtym czasie sąd, że wraz z utratą nasienia mężczyzna pozbywa się sił witalnych. „Każda noc miłości to jedna książka mniej” – zwykł mawiać.

SAMUEL PEPYS ROBI TO W KATEDRZE I MA WYRZUTY SUMIENIA

Trzeba jednak przyznać, że afirmatywny stosunek Balzaca do masturbacji jawi się na tle epoki, w której żył, jako zjawisko osobne. Nie żeby pisarze i artyści nie zwierzali się w listach lub pamiętnikach z użycia – jak to mawia Alejandro Jodorowsky – „ręki w służbie wyobraźni”, ale z reguły towarzyszyły im przynajmniej pewne wątpliwości natury moralnej. Żyjący niemal dwa stulecia przed Balzakiem angielski pamiętnikarz Samuel Pepys wielokrotnie opisywał okoliczności, w jakich się masturbował, ale przynajmniej raz – w grudniu 1666 roku – miał wątpliwość, czy postępuje słusznie. Bo akurat robił to w katedrze, podczas kazania. „Boże, wybacz!” – skwitował opis zdarzenia w dzienniku.

Przez długi czas masturbacja pozostawała problemem natury zasadniczo moralnej i religijnej, ale niekoniecznie zaprzątała uwagę medyków. Wypowiadali się na jej temat głównie teologowie. XVI-wieczny benedyktyński podręcznik dla spowiedników wymienia rozmaite grzechy towarzyszące onanizmowi (który sam w sobie był grzechem ciężkim): pożądanie zamężnej kobiety to cudzołóstwo; pożądanie dziewicy to rozpusta. Pożądanie zakonnicy to świętokradztwo (sacrilegium). W XIX wieku niejaki Monsignor Bouvier dodał jeszcze jeden grzech: pożądanie Dziewicy Marii (horrendum sacrilegium).

Wraz z nastaniem oświecenia masturbacja zaczęła się jednak stawać tematem tekstów medycznych. A im bardziej się nim stawała, tym poważniejsze konsekwencje zdrowotne jej przypisywano. W 1760 roku ukazał się w Lozannie traktat słynnego szwajcarskiego lekarza S.A. Tissota zatytułowany „Onanizm”. Autor dowodził w nim, że masturbacja prowadzi do utraty sił, zaników pamięci, kłopotów psychicznych, majaków i omamów, utraty wzroku, a w ostateczności do śmierci.

Ów śmiertelny nawyk zabija więcej młodych ludzi niż wszystkie inne choroby razem wzięte – ostrzegał Tissot.

Tissot_onanisme1

W WYNIKU WSTYDLIWEGO NAŁOGU STRACIŁA NOS

Wtórowały mu inne sławy, jak Kant czy Wolter, w efekcie czego w XIX stuleciu opinia uczonych na temat masturbacji była niemal jednogłośnie potępiająca. W 1828 roku niejaki Réveillé-Parise pisał, że onanizm jest „zabójcą cywilizacji, szczególnie perfidnym przez to, że działa nieustannie, niszcząc całe pokolenia kawałek po kawałku”. Książki o zgubnych skutkach masturbacji rozchodziły się w wielkich nakładach, a przestrogę kierowano nie tylko do chłopców, lecz także do dziewcząt. W belgijskim Tournai opublikowano w 1835 roku broszurę, w której opisywano agonię i okropne męki nieuleczalnych onanistów. Przedstawiono także przypadek pewnej młodej kobiety, która wprawdzie nie zmarła, ale „w wyniku wstydliwego nałogu straciła nos”. Tekstowi towarzyszyła stosowna ilustracja. W Paryżu na początku XIX wieku niejaki dr Bertrand stworzył muzeum anatomiczne, w którym cała sala poświęcona była onanizmowi. Figury woskowe ukazywały kolejne stadia masturbacyjnej degrengolady mężczyzn i kobiet – aż do nieuchronnej śmierci. Konkretne przypadki z życia wzięte służyły potwierdzeniu tych obaw. W 1832 roku niejaki Gaetan Viaris opisał w liście do ojca straszną agonię swojego szkolnego kolegi, który umarł w wyniku nałogu masturbacji (Viaris w związku z tym prosił tatę o więcej pieniędzy na prostytutki). W masturbacji upatrywano również przyczyn oślepnięcia sławnego francuskiego historyka Augustina Thierry’ego.

Skoro masturbacja była uznawana za tak groźne zjawisko, to i walka z nią musiała być bezlitosna. Duchowny francuski Félix Dupanloup zalecał „natychmiastowe i bezwzględne poskromienie” zła: należy je „wykorzenić, i to szybko, bo inaczej ta okropna rana rozprzestrzeni się i zniszczy wszystko”. W XIX wieku stanowisko duchownych, uczonych i wychowawców było zgodne – wszelkie oznaki masturbacji powinny zostać zlikwidowane niczym nowotwór toczący ciało. Tylko jak? Na to pytanie padały rozmaite odpowiedzi, ale można je z grubsza podzielić na trzy kategorie: działania zastępcze, prewencja oraz eliminacja bodźców. Działania zastępcze sprowadzały się przede wszystkim do wymyślania młodym ludziom zajęć, które ich pochłoną i zmęczą na tyle, że już nie w myśl im będzie grzebać sobie między nogami. Sport i gimnastyka należały do najczęściej zalecanych. Prewencja była bardziej drastyczna: obejmowała rozmaite patenty służące temu, by nie dało się krzyżować nóg ani dotykać genitaliów – od specjalnych ławek szkolnych, przez wymyślne pasy cnoty i klatki na krocze, aż po wiązanie rąk za plecami.

John Harvey Kellogg – amerykański lekarz i twórca płatków śniadaniowych – szedł w swych pomysłach jeszcze dalej: w wyjątkowo trudnych przypadkach zalecał elektrowstrząsy, zszywanie napletka srebrnym drutem, a u dziewcząt wypalanie łechtaczki fenolem. Jeśli to by nie pomogło, należało jego zdaniem kastrować chłopców bądź wycinać łechtaczki dziewczętom.

PŁATKI KUKURYDZIANE JAKO LEK NA MASTURBACJĘ

Za jedną z metod prewencji (lub działań zastępczych) uznawano ożenek. W 1853 roku król Belgów Leopold I wyjaśniał w liście do królowej Wiktorii, że powodem, dla którego tak spieszno mu, by ożenić swojego osiemnastoletniego wówczas syna, był „nałóg zgubny dla zdrowia, rozumu, ducha i całej reszty, jakiemu często ulegają młodzi mężczyźni”. Małżeństwo postrzegał jako jedyną prawdziwą kurację tej przypadłości. Gdyby królowa pragnęła dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, Leopold odsyłał ją do męża, którego tytułował „drogim Albertem”.

Eliminacja bodźców nie obejmowała wyłącznie bodźców erotycznych. Panowało bowiem przekonanie, że wyraziste smaki, ostre przyprawy, mięso czy nawet picie dużych ilości płynów sprzyjają pobudzaniu erotycznemu. Dlatego obsesyjnie obawiający się masturbacji Kellogg stworzył płatki kukurydziane (miały zastępować śniadanie oparte na mięsie i jajkach). Z tych samych powodów amerykański pastor Sylvester Graham stworzył pełnoziarnistą mąkę, z której można wypiekać nijakie w smaku, ale pożywne pieczywo znane jako graham.

1919_Kellogg's_Toasted_Corn_Flakes_ad

Wiktoriańskie obsesje związane z masturbacją stopniowo zaczęły ustępować bardziej liberalnym postawom wraz z nastaniem XX stulecia i rozwojem psychologii. Dlaczego jednak oświecenie i XIX wiek uczyniły z masturbacji tak potężne tabu? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ale warto zwrócić uwagę na jeden aspekt. Wiąże się on mianowicie z nowym „wynalazkiem”, jaki pojawił się w społeczeństwach mieszczańskich tamtego okresu: prywatnością. Własny pokój, czas wolny, samotna lektura to zdobycze oświecenia i rewolucji przemysłowej. W masturbacji widziano więc nadużycie prywatności i jej wypaczenie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s