Archiwum kategorii: Technika

Marsabit

Dość zaskakujące pojazdy docierały do Marsabit (północna Kenia). Zaskakujące zwłaszcza, gdy pomyśleć, że nawet całkiem terenowe samochody z niejakim trudem tam docierają.

Ten jeep jest pewnie bardziej na miejscu. Jego właściciel twierdził, że auto pochodzi z połowy lat 40.

Poniższy Morris Commercial podobno jest zupełnie sprawny, jeśli nie liczyć gaźnika.

Ale są też niesprawne (nie mam pojęcia, czy tu przyjechał, czy został przywieziony):

Instrukcja obsługi c.d.

Zainteresowanie instrukcją obsługi samolotu szpiegowskiego Lockheed SR-71 było tak wielkie, że padła strona, na której była dostępna.

Instrukcja obsługi

Trudna sztuka tutorialu. Na początek, instrukcja obsługi cyfrowego rekordera:

A poniżej klasyk gatunku: jak wysłać faks do Szwecji.

A tutaj: jak wysłać faks na Węgry.

Panama:

Latarniowiec

Ten duński latarniowiec nazywa się Motorfyrskib No. 2. Pochodzi z początku XX wieku.

źródło

Pod koniec 2006 roku został przyholowany do stoczni gdańskiej, by tam przebyć kapitalny remont.

I wygląda na to, że wciąż czeka na kapitalny remont. Zdjęcie z 14 marca:

Zdaje się, że to jedyny latarniowiec, jaki kiedykolwiek mieliśmy. Jeszcze rok temu unosił się na wodzie.

Nowe życie

Przeprowadziłem się do nowego miejsca i nie mam ciepłej wody, ponieważ procedura podłączenia gazu jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sądziłem. Chciałem jednak podłączyć coś tymczasowego. Na przykład elektryczny podgrzewacz wody.

Kupiłem na allegro. Był niedrogi, dotarł do mnie po 3 dniach. Podłączyłem go. Mimo iż z założenia miał być tylko prowizyrcznym rozwiązaniem, zrobiłem to porządnie. Po podłączeniu okazało się jednak, że jest drobny wyciek na złączu. Drobny, naprawdę drobny. Rozkręciłem więc maszynę, by zajrzeć do środka. Nic nie znalazłem, skręciłem ponownie i puściłem wodę. Po 10 sekundach eksplodował.

Wielki huk i kompletnie rozerwana obudowa. Chyba był zbyt szczelny, bo rozerwało go ciśnienie powietrza wypartego przez napływającą wodę. Dlaczego więc nie eksplodował wcześniej? Nie wiem.

(kot nie ma nic wspólnego z eksplozją; on tylko dokonuje inspekcji)

Zdecydowałem się poszukać nowego podgrzewacza. Tym razem wybór padł na produkt marki Spółdzielnia Inwalidów “Nowe Życie” Zakład Pracy Chronionej z Częstochowy.Podłączyłem. Działał 10 sekund, po czym woda przestała płynąć, coś syknęło i zaczęło się dymić. Okazało się, że tym razem woda cieknie z wnętrza samego podgrzewacza. Ale nie z kranu. Pani, która mi go sprzedawała napisała, że może mam zbyt niskie ciśnienie w rurach. No cóż. Wyższego nie chcę. I tak rozsadza podgrzewacze.

Tak wygląda wnętrze “Nowego Życia” po osuszeniu:

Niestety producent nie ma strony internetowej. Znalazłem tylko na allegro inny ich produkt:

Amatorska łódź podwodna

Wszystkie części pochodzą z rynku wtórnego.

Via How It Happened

Historia innych amatorskich i mniej amatorskich projektów tutaj

Na śnieg

Balszoj intieresna konstrukca, jak mówi narrator…

Going green

Metoda na zmniejszenie śladu ekologicznego.

Smycz dla węża

Gdy wąż popadnie w nastrój refleksyjny, należy zapewnić mu rozrywkę. Najlepiej wyjść z nim wtedy na spacer. Doskonale sprawdzi się w takich okolicznościach smycz. Ot, choćby taka:

To jeden z opatentowanych, choć nie wdrożonych do produkcji wynalazków, jakie zostały opisane na Totallyabsurd.com

 

Gołąb kontra internet: runda druga

Gdy kilka tygodni temu świat obiegła informacja, że południowoafrykański gołąb jest szybszy od południowoafrykańskiego internetu, komentatorzy skwitowali to jedynie pobłażliwym uśmiechem. Ostatecznie RPA, to dalej Afryka.

Teraz jednak podobny eksperyment przeprowadzono w Australii, która jest w 90% zinternetyzowana. Pragmatyczni Australijczycy postanowili jednak przyjąć bardziej realne warunki wyjściowe: przesyłali 700 mb (a nie 4Gb) na odległość 150 km, a oprócz gołębia, w wyścigu uczestniczył też samochód. Kto wygrał? Przekonajcie się sami:

via josh.sg

Ciekawe, jak taki test wypadłby z polskim tepsowym broadbandem? (Czy tepsa w ogóle ma broadband?)