Jak szwajcarski scyzoryk, ale w wersji terenowej. Niektóre funkcje ma podobne (np. ta ukazana w 4’31”)
via Neatorama
Jak szwajcarski scyzoryk, ale w wersji terenowej. Niektóre funkcje ma podobne (np. ta ukazana w 4’31”)
via Neatorama
Dzień 4 sierpnia 1984 roku nie był dla Troy’a Hurtubise’a dniem, jak każdy. Tego dnia spotkał niedźwiedzia grizzly i niedźwiedź grizzly nieco poharatał Troy’a. W związku z tym, Troy postanowił stworzyć zbroję, która pozwoli mu podchodzić do niedźwiedzi bliżej. Powstało łącznie 7 prototypów zbroi Ursus. Ostatni został sprzedany na ebay’u w 2007 roku. Troy pracował już wtedy nad nowym projektem – Trojanem.
A poniżej, fragmenty pochodzące z filmu Project Grizzly z 1996 roku. Troy Hurtubise sam testuje Ursusa.
Gdy wąż popadnie w nastrój refleksyjny, należy zapewnić mu rozrywkę. Najlepiej wyjść z nim wtedy na spacer. Doskonale sprawdzi się w takich okolicznościach smycz. Ot, choćby taka:
To jeden z opatentowanych, choć nie wdrożonych do produkcji wynalazków, jakie zostały opisane na Totallyabsurd.com
Opublikowano Gadżety, Technika, Zjawiska niewyjaśnione
Co ze sobą mają wspólnego kot i theremin – pierwszy elektroniczny instrument muzyczny?
Lew Termen, który zmarł dokładnie 16 lat temu w Moskwie, swój niezwykły, a zarazem zadziwiająco prosty instrument, skonstruował pod koniec 1920 roku.
Pierwotnie Termen nazwał go eterfonem, później terminvoksem, ale ostatecznie przyjęła się nazwa theremin. To, mówiąc w skrócie, dwie anteny pomiędzy którymi macha się ręką, by modulować dźwięk.
W 1927 roku Termen wybrał się z przenośnym thereminem w tournée po Europie, a potem po USA. Zagrał między innymi z filharmonikami nowojorskimi. RCA zaczęła produkować i sprzedawać thereminy pod koniec lat 20.
Po kilku latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych, Termen nagle wrócił do Związku Radzieckiego, gdzie trafił na 8 lat do więzienia. Jednocześnie musiał współpracować z władzami przy opracowywaniu mikrofonów dalekiego zasięgu. Opracował też koncepcję “Czegoś”.
“Coś” znalazło się we wnętrzu drewnianego godła USA, które 4 sierpnia 1945 roku dzieci z radzieckich szkół wręczyły ambasadorowi amerykańskiemu w Moskwie, Averellowi Harrimanowi, na znak przyjaźni między narodami. Godło zawisło w moskiewskim biurze ambasadora. Istnienie urządzenia podsłuchowego wyszło na jaw dopiero w 1952 roku, a ujawnione zostało w 1960 roku przez ambasadora Henry’ego Cabota Lodge’a, Jr. podczas zgromadzenia ONZ.

Henry Cabot Lodge, Jr ujawnia ukryte urządzenie podsłuchowe w godle USA
“Coś” było pasywnym urządzeniem podsłuchowym, które składało się wyłącznie z mikrofonu, kondensatora i anteny. Nie miało baterii, zasilania, ani przewodów elektrycznych, dzięki czemu przez tyle lat pozostało niewykryte. Historia i opis działania “Czegoś” tutaj.
Oczywiście nie tylko Rosjanie podsłuchiwali. Amerykanie nie pozostawali dłużni, choć nie każdy z ich pomysłów okazał się tak skuteczny, jak Coś.

Schemat działania akustycznego kotka
W latach 60 CIA uruchomiła program Akustycznego Kotka. Pierwszego takiego kotka z wszczepionym mikrofonem, nadajnikiem i baterią wypuszczono przed kompleksem budynków należących do ZSRR w Waszyngtonie. Niestety został niemal natychmiast przejechany przez taksówkę. Cały projekt kosztował 25 milionów dolarów i okazał się kompletną klapą.
Opublikowano Gadżety, Historia, Nauka, Technika, Zjawiska niewyjaśnione
Otagowano Acoustic Kitty, Lew Termin, szpiegostwo, Theremin
Jodłomierz, czyli aparat do ustalania wysokości jodłowania. Proste i praktyczne.
Lista 30 bezsensownych wynalazków według magazynu LIFE
Opublikowano Gadżety, Technika, Zjawiska niewyjaśnione
Oto Clive Sinclair w 1966 roku z jednym ze swoich wynalazków – miniaturowym telewizorem.

Sir Clive, jak widać, od początku swojej kariery wynalazcy miał obsesję na punkcie miniaturyzacji. Jego najnowszy wynalazek też jest niewielki. To miniaturowy rower, a właściwie połączenie składaka i hulajnogi. I podobnie jak większość wcześniejszych patentów Brytyjczyka, również ten raczej nie ma szans na sukces, choć zawsze można liczyć na niewielkie grupy ekscentrycznych pasjonatów niepopularnych, niebezpiecznych i niepraktycznych gadżetów. Jak choćby klub miłośników Sinclaira C5.
Klub nie tylko skupia 312 właścicieli tych niewielkich pojazdów (zdaje się, że wszyscy właściciele C5 są jednocześnie jego miłośnikami), to jeszcze prostuje błędne, lub wręcz obraźliwe informacje o tym cudownym produkcie. Jak choćby tą, że C5 napędzany jest silnikiem od pralki. Klub potwierdza, że produkowany jest przez firmę, która zajmuje się wytwarzaniem silników do pralek, ale z tej samej fabryki pochodzą także napędy torped! “Niepełna wiedza, to niebezpieczne narzędzie” kwitują entuzjaści plastikowej trójkołówki napędzanej silnikiem od pralki torpedy.
Reportaż o C5 z 1985 roku (+ dodatki):
W 1977 roku Clive Sinclair próbował zawojować świat jeszcze innym miniaturowym sprzętem. Bez komentarza – wystarczy zdjęcie:
Był naprawdę bardzo mały, jak na 1977 rok. Miał też niezwykle atrakcyjną cenę, bo kosztował tylko 11 funtów.
Bowiem Sir Clive nie tylko miniaturyzował produkty, ale też oferował je w cenach nie do pobicia. I dzięki temu przynajmniej raz mu się udało. A konkretnie udało się w 1981 roku, gdy na brytyjskim rynku pojawiło się to coś:
OK, ZX 81 nie był wolny od wad, ale można go było kupić już za £49,95.
Toskańskie mleko oferowane przez Amazon.com ma zwolenników i przeciwników. Nic nowego. Tutaj można przeczytać recenzję entuzjasty, a tutaj sceptyka.
A tak wygląda oferowany produkt:

Naprawdę ciekawie robi się jednak w dziale “Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili także”. I tylko jedna pozycja:

How to live with a Huge Penis: Advice, Meditations, and Wisdom for Men Who Have Too Much (Paperback), czyli Jak żyć z wielkim penisem: porady, przemyślenia i mądrość dla mężczyzn, którzy mają za dużo (w miękkiej oprawie)
Po kliknięciu na link prowadzący do tego produktu, zaglądam do działu “Często kupowane razem” i pojawia się to:
podobno handmade…
Jeśli grę będziemy kontynuować, to w dziale “Często kupowane razem” teraz pojawi się inny prezydent:

I na tym się kończy, bowiem potem już Obama i Clinton pojawiają się w kółko. Mleko nie powraca…
Link do mleka