Oto Clive Sinclair w 1966 roku z jednym ze swoich wynalazków – miniaturowym telewizorem.

Sir Clive, jak widać, od początku swojej kariery wynalazcy miał obsesję na punkcie miniaturyzacji. Jego najnowszy wynalazek też jest niewielki. To miniaturowy rower, a właściwie połączenie składaka i hulajnogi. I podobnie jak większość wcześniejszych patentów Brytyjczyka, również ten raczej nie ma szans na sukces, choć zawsze można liczyć na niewielkie grupy ekscentrycznych pasjonatów niepopularnych, niebezpiecznych i niepraktycznych gadżetów. Jak choćby klub miłośników Sinclaira C5.
Klub nie tylko skupia 312 właścicieli tych niewielkich pojazdów (zdaje się, że wszyscy właściciele C5 są jednocześnie jego miłośnikami), to jeszcze prostuje błędne, lub wręcz obraźliwe informacje o tym cudownym produkcie. Jak choćby tą, że C5 napędzany jest silnikiem od pralki. Klub potwierdza, że produkowany jest przez firmę, która zajmuje się wytwarzaniem silników do pralek, ale z tej samej fabryki pochodzą także napędy torped! “Niepełna wiedza, to niebezpieczne narzędzie” kwitują entuzjaści plastikowej trójkołówki napędzanej silnikiem od pralki torpedy.
Reportaż o C5 z 1985 roku (+ dodatki):
W 1977 roku Clive Sinclair próbował zawojować świat jeszcze innym miniaturowym sprzętem. Bez komentarza – wystarczy zdjęcie:
Był naprawdę bardzo mały, jak na 1977 rok. Miał też niezwykle atrakcyjną cenę, bo kosztował tylko 11 funtów.
Bowiem Sir Clive nie tylko miniaturyzował produkty, ale też oferował je w cenach nie do pobicia. I dzięki temu przynajmniej raz mu się udało. A konkretnie udało się w 1981 roku, gdy na brytyjskim rynku pojawiło się to coś:
OK, ZX 81 nie był wolny od wad, ale można go było kupić już za £49,95.



0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.